🇺🇸🇬🇱 TRUMP NIE ŁAMIE ZASAD. ON TYLKO MÓWI O NICH NA GŁOS Nie ma wątpliwości: To, co robi Trump, fascynuje ludzi na całym świecie w ten czy inny sposób. Ale: Czy polityka siły w stylu silnego człowieka to właściwy sposób działania teraz? Czy struktury demokratyczne są zbyt słabe na nowoczesne zmagania? Czy jawne używanie siły jest lepsze niż wersja w cieniu, z którą zawsze żyliśmy? Oto szczery sposób, aby to przemyśleć. Wersja w cieniu zawsze tam była. Stany Zjednoczone prowadziły zmiany reżimów od 1945 roku. Iran w 1953. Gwatemala w 1954. Kongo w 1961. Chile w 1973. Nikaragua w latach 80. Irak w 2003. Lista jest długa. Po prostu owijało się to w inne słowa: „wsparcie dla demokracji”, „interwencja humanitarna”, „walka z terroryzmem.” Formuła była konsekwentna. Służby wywiadowcze przygotowują grunt. Presja ekonomiczna osłabia cel. Działania militarne „reagują na zagrożenie.” Pojawia się preferowane przywództwo. Wszyscy udają, że to była organiczna zmiana. Wenezuela podążała tym samym schematem. Różnica nie leży w działaniu. To przyznanie. Trump obserwował, jak to się dzieje, a potem poszedł do telewizji i powiedział, w zasadzie, że chcieliśmy ropy i teraz ją bierzemy. To jest zmiana. Poprzednie administracje zachowały fikcję prawa międzynarodowego. Bush potrzebował broni masowego rażenia dla Iraku. Obama potrzebował „odpowiedzialności za ochronę” dla Libii. Nawet gdy wszyscy rozumieli, że uzasadnienie jest słabe, utrzymanie fikcji miało znaczenie. Trump mówi cichą część na głos. Mieliśmy władzę. Użyliśmy jej. Bez moralnych fundamentów. Bez teatru koalicji. Bez opóźnienia proceduralnego. Czy szczerość jest lepsza od hipokryzji? Media: FT