Ludzie widzą tylko zrzuty ekranu. Wygrane. Kamienie milowe. "Sukces z dnia na dzień." To dotyczy handlu, to dotyczy treści. Nie widzą cichych poranków, kiedy uczysz się czegoś, co jeszcze nie działa, ani dni przegranych, które nadal zapisujesz. Godzin, które spędziłeś na przeglądaniu błędów zamiast obwiniać rynek. Powtórzeń, nudy, wątpliwości, drobnych postępów, za które nikt nie bije braw, ale które cicho kumulują się w konsekwencję i strategię. Postęp nie jest głośny. Buduje się w prywatności, korzystając z konsekwencji i cierpliwości, pojawiając się, gdy nie ma nic do opublikowania ani żadnego zyskownego handlu do przeprowadzenia. To ścieżka, na której wybierasz rozwój zamiast ego, wrażliwość zamiast "bycia w porządku". Publiczny sukces to tylko dowód wielu dni ciężkiej pracy za kulisami, kiedy nikt nie patrzy.